WOŚP jest
super akcją, pomaga bardzo dużej ilości osób, lecz wszystko co w niej jest
cudownego to, to że włącza się w nią mnóstwo ludzi.
Dla mnie
WOSP jest trochę inny niż dla wszystkich. Jest przede wszystkim możliwością
pomocy, lecz przy okazji szansą na realizowanie pasji.
Mam
szczęście, że mieszkam w dużym mieście. Organizowany jest tutaj co roku, spory
finał WOŚP. Bardzo lubię na niego chodzić, ponieważ świetnie bawię się ze
znajomymi. My (zazwyczaj) pod scena, a na niej sporo artystów. To właśnie
od koncertu z okazji finału WOŚP zaczęła się moja pasja. Miałem wtedy
możliwość, (wcześniej opisywanego przeze mnie) spotkania wokalistki Blue Cafe.
Tym razem
nie wystarczyło czekać pod barierka jak co roku.
Gwiazda, którą
chciałem zobaczyć, w pewnej chwili przebiegła mi przed nosem. Oczywiście z
obstawą. Gdy jeszcze z zaskoczeniem się na nią patrzyłem, zapytałem czy mogę z
nią zdjęcie? Ona kilka kroków już dalej, ciągle biegnąc odkrzyknęła: "po
koncercie".
Wiedziałem,
ze jakbym bardzo chciał miałbym to zdjęcie i po koncercie, lecz czy to byłaby
przyjemność? Stać w kupie rozwrzeszczanych fanów, zgnieciony z każdej strony?
No właśnie.
Jej koncert był gwoździem programu w tego rocznej akcji. Dla tego był ostatnim.
Nie ważne do której by trwał i tak bym na nim został, ale zdjęcie musiałem zdobyć inaczej. Może to dla większej satysfakcji, lub po prostu z obawy, ze będę musiał wrócić do domu bez niego. W każdym razie poszedłem za scenę i zobaczyłem, że w garderobie przebywa ♥Ewelina Lisowska♥. Instynkt, serce, rozum i wszystko inne od razu podpowiedzieli mi idź do niej, IDŹ DO NIEJ! Lecz nie było to takie proste. Duża impreza, to i dużo ochroniarzy. Z każdej strony niewielkiej przestrzeni za sceną, co kilka kroków stał ochroniarz. A ja nie miałem ani identyfikatora, ani nie jestem żadnym vipem. Ochroniarza o coś prosić to… następnym razem pominę ten pomysł...
W pewnym momencie podświadomie poczułem, że mam szanse. Wykorzystałem lekkie
zamieszanie, i.. bachh! Zmieniłem strony barierek. Teraz znajdowałem się w
gronie wybrańców :). Teraz wystarczyło robić wszystko, żeby nikt nie dopatrzył
się, że nie mam identyfikatora.
Drzwi od garderoby Eweliny Lisowskiej się otworzyły, a razem z nimi w moich
oczach pojawił się blask. Niby wszystko już było pewne, lecz w każdej chwili
ochroniarz mógł mnie wyrzucić, lub po prostu Ewelina nie chcieć mnie wpuścić.
Na szczęście zgodziła się na zdjęcie. Wszedłem do środka. Jakaś Pani zrobiła
nam zdjęcie i wyszła. W pierwszej chwili nie zdawałem sobie sprawy, że zostałem
tam z nią sam. Było mi trochę, dziwnie, głupio i jednocześnie tak fajnie, że
nie chciałem stamtąd wychodzić. Czułem
się strasznie ważny. Chwilkę z nią porozmawiałem, już nawet nie wiem o czym. I
w pewnej chwili wpadłem na głupi, ale słuszny pomysł. Stwierdziłem, że nie mogę
już dłużej dzielić się swoim towarzystwem z Eweliną , bo pewnie ma dosyć, i…
podziękowałem bardzo za tą chwilkę, zdjęcie i wyszedłem.
Choć na początku ochroniarz mnie nie zobaczył, wyjść nie było tak łatwo. Zauważył mnie i troche sie nasłuchałem jaki to ja jestem, ale wtedy juz mi było wszystko obojętne , ponieważ stałem się znów najszczęśliwszy :).
Poznałem zupełnie inne oblicze Eweliny niż zawsze mi się wydało. Była strasznie delikatna, troszeczkę chyba
nawet stremowana koncertem, taka malutka.. ahh.. po prostu stała i
piękniała. ;)
Czytając to teraz, wydaje mi się trochę chore psychicznie, ale cóż...
Kocham realizować swoje marzenia i mam nadzieję, że nigdy nie przestanę…
Jeśli walczy się do końca to nawet przegrana jest wygraną…
~zwyczajny marzyciel
______________________________________
P.S. Proszę wszystkich o głosy, w konkursie na BLOG ROKU 2013
Koszt sms-a wynosi 1,23 zł.