Jednym z najbardziej ekscytujących spotkań z utalentowanymi ludźmi było oczywiście napotkanie się na Sylwię Grzeszczak, z wielu powodów.
Jednym z nich jest oczywiście moja chora schiza, która samoczynnie przez podświadomość przyciąga mnie do sławnych osób.
Był sobie jesienny dzień, czasami nawet zaświeciło słońce. ☺ Wychodziłem z kina, i nagle poczułem silną chęć odwiedzenia centrum handlowego. Nie była ona spowodowana potrzebą kupowania lub oglądania ciuchów tylko czymś zupełnie innym. Namówiłem koleżankę i poszliśmy. Po drodze nie mam pojęcia dla czego pomyślałem właśnie o Sylwii Grzeszczak. Chwilę po wejściu odwiedziliśmy jedną z wielu galerii. Porozglądałem się i zaobserwowałem odwróconą tyłem szczupłą postać. Znów podświadomie pomyślałem: „SYLWIA GRZESZCZAK!”. W życiu bym nie uwierzył, że to może być ona. Lecz nagle odwróciła się i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że to właśnie Sylwia. :O
Chwilowo aż zaniemówiłem. Zastanawiałem się nawet co się ze mną dzieje, że dziwny zbieg okoliczności naprowadził mnie właśnie na nią. Trochę to było straszne, ale jak tu się nie cieszyć ze spotkania tak fajnej osoby. :)
Musiałem skorzystać z okazji i zrobić sobie z nią zdjęcie. Niby nic prostszego, ale myliłem się. Moje nadzwyczajne niedowierzanie doprowadziło do tego, że spytałem się jej czy rzeczywiście jest tą Sylwią o której myślę. Dopiero, gdy zadałem to pytanie i zobaczyłem jej minę dotarło do mnie co zrobiłem ;/ ale słowo się rzekło. Nie było jak tego odkręcić przynajmniej było się z czego śmiać. Teraz jak o tym pomyślę jest mi bardzo głupio, no ale cóż… Myślę, że ta pięknie śpiewająca osoba się na mnie nie pogniewała.
W końcu zrobiłem sobie z nią to zdjęcie, lecz sprzyjający mi los nadal pozostaje zagadką.
Przypadek?
~ zwyczajny marzyciel