Łukasza Jakóbiaka dopiero wszyscy zaczynają poznawać, a to
źle... Czemu?
- Bo Jego, powinien już znać każdy! Chociażby z internetowego
talk-show w kawalerce – 20m² Łukasza.
Łatwo jest marzyć, ale czy łatwo jest dążyć do spełnienia
tego wszystkiego? Ja jak na razie robię co mogę, ale wiem, że mógłbym robić
więcej. Potrzebowałem osoby, która by mi to powiedziała. Osoby, która pomogłaby
mi swoim przykładem. Osoby, która pokazałaby mi, że wszystko jest możliwe i
ograniczyć może jedynie wyobraźnia!
Ostatnio moja wychowawczyni przyszła na lekcje z super
wiadomością. Łukasz Jakóbiak przyjeżdża do Gdańska dać „wykład motywujący”!
Powiedziała, że zarezerwowała miejsca, idziemy całą klasą itd.. Ostatecznie
okazało się, że nigdzie nie idziemy, bo jesteśmy niezdyscyplinowani. Nie mogłem
tak tego zostawić! Obdzwoniłem, wszystkie potrzebne miejsca i wraz z kolegą mieliśmy wejście. Oczywiście
radość była większa bo sam to załatwiłem! ;)
Nadszedł czas wykładu. Wstałem z nadzieją, że zapamiętam ten
dzień na zawsze i będzie to najprzyjemniejsza lekcja. Byłem bardzo dobrze do
niego nastawiony, ale wykład i tak okazał się dużo lepszy, niż sobie
wyobrażałem.
Mógłbym napisać teraz, że wykład był cudowny, cały czas
miałem „ciary”, że to był najlepiej
spędzony czas na ‘nauce’ itd, ale
Po pierwsze, właśnie to zrobiłem, po drugie to jest oczywiste, a po 3 każdy mu to mówi.
Z całej prezentacji Jakóbiaka, gdzie było sporo pięknych cytatów jeden zapamiętałem szczególnie: „Jeśli nie zapytasz, odpowiedź zawsze będzie brzmiała NIE”.
Wiele razy rezygnowałem z czegoś, bo bałem się zapytać, ale co miałem do stracenia?
Jeśliby się nie udało to trudno, a co jeśli odpowiedź brzmiałaby TAK?
Po prostu bałem się co powiedzą inni… Dotarło to do mnie właśnie dzięki Łukaszowi.
Powstrzymujemy się przed wieloma rzeczami, ze względu na to co powiedzą inni. Tylko co oni nas obchodzą, jeśli my ich nawet trochę? No właśnie, boimy się ich krytyki.
Najgorsza jest taka, ze strony znajomych. Może to m.in. przez to na blogu jestem anonimowy. Czy nadszedł czas, żeby się temu przeciw stawić?
To, że można osiągnąć najbardziej niemożliwą rzecz wiedziałem od dawna. Nie byłem do końca przekonany, ponieważ co chwile ktoś wmawiał mi co innego, ale wiedziałem. Najważniejszy jest pomysł. Jeśli wymyśli się dobry plan, można osiągnąć wszystko.
Gdyby nie Łukasz, który utrzymał mnie w tym przekonaniu, pewnie za jakiś czas sam przestałbym w to wierzyć. Jeszcze nie spotkałem innej osoby poza Łukaszem, która wierzy w to tak jak ja.
Po pierwsze, właśnie to zrobiłem, po drugie to jest oczywiste, a po 3 każdy mu to mówi.
Z całej prezentacji Jakóbiaka, gdzie było sporo pięknych cytatów jeden zapamiętałem szczególnie: „Jeśli nie zapytasz, odpowiedź zawsze będzie brzmiała NIE”.
Wiele razy rezygnowałem z czegoś, bo bałem się zapytać, ale co miałem do stracenia?
Jeśliby się nie udało to trudno, a co jeśli odpowiedź brzmiałaby TAK?
Po prostu bałem się co powiedzą inni… Dotarło to do mnie właśnie dzięki Łukaszowi.
Powstrzymujemy się przed wieloma rzeczami, ze względu na to co powiedzą inni. Tylko co oni nas obchodzą, jeśli my ich nawet trochę? No właśnie, boimy się ich krytyki.
Najgorsza jest taka, ze strony znajomych. Może to m.in. przez to na blogu jestem anonimowy. Czy nadszedł czas, żeby się temu przeciw stawić?
To, że można osiągnąć najbardziej niemożliwą rzecz wiedziałem od dawna. Nie byłem do końca przekonany, ponieważ co chwile ktoś wmawiał mi co innego, ale wiedziałem. Najważniejszy jest pomysł. Jeśli wymyśli się dobry plan, można osiągnąć wszystko.
Gdyby nie Łukasz, który utrzymał mnie w tym przekonaniu, pewnie za jakiś czas sam przestałbym w to wierzyć. Jeszcze nie spotkałem innej osoby poza Łukaszem, która wierzy w to tak jak ja.
Teraz, jestem pewny, że za jakiś czas dopracuje plan, który
obróci moje marzenia w rzeczywistość. Jestem wdzięczny Jakóbiakowi, że rozpalił
we mnie światełko. Światełko, które wskazało mi odpowiedni kierunek myślenia...
Dostałem mega kopa motywacji, której mi brakowało. Cały świat wydaje się znów w
zasięgu ręki
Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
Na sam koniec podzielę się moimi podobieństwami z Łukaszem Jakóbiakiem.
Na sam koniec podzielę się moimi podobieństwami z Łukaszem Jakóbiakiem.
Kilka lat temu mały Jakóbiaczek miał sobie dziwną pasje. Taką samą jak moja. Robił sobie zdjęcia z ‘fejmami’. Czuł się przez to lepiej, tak jak ja teraz. To jest chwilowe, dla tego i ja może powinienem znaleźć coś lepszego…
Drugim podobieństwem jest zamiłowanie do dziennikarstwa jak
i parcie na szkło. Wbijam się wszędzie, gdzie tylko widzę jakąś kamerę z TV. Z
tego co się okazało Łukasz też ;>
Kolejną rzeczą jest organizowanie festiwali. Ja jestem dopiero w trakcie przygotowań do swojego pierwszego. Łukasz zdradził, że gdy skończył ze zdjęciami zajął się właśnie tym.
Tak samo jak jemu, marzy mi się praca w TV. U niego sukcesem okazał się talk-show w kawalerce, jak będzie u mnie? ;)
Z cech podobnych do wyżej wymienionych jesteśmy do siebie
bardzo podobni, czyżby jakieś dalekie pokrewieństwo.. :)
Lecz najbardziej dziwny jest sposób w jaki się o Nim
dowiedziałem.
Ok. półtora roku temu zastanawiałem się z przyjaciółką jakie
filmy mógłbym nagrywać na YouTube. Wymyśliłem, że mógłbym zapraszać do siebie
sławnych ludzi. Wtedy wysłała mi link do jego kanału. Mój pomysł okazał się nie
oryginalny, ale dowiedziałem się kim jest Łukasz Jakóbiak! ;)
Jak do tej pory jestem małym Jakóbiakiem. Mam 2 wyjścia albo dalej robić to co robię, tylko okazuje się, że to Jego droga albo zrobić coś jeszcze bardziej szalonego. Dody w wannie nie będę miał, ale może Doda będzie miała mnie?! :)
Dzięki jeśli ktoś przeczytał taki długi post
Pozdrawiam
~zwyczajnymarzyciel
Jak do tej pory jestem małym Jakóbiakiem. Mam 2 wyjścia albo dalej robić to co robię, tylko okazuje się, że to Jego droga albo zrobić coś jeszcze bardziej szalonego. Dody w wannie nie będę miał, ale może Doda będzie miała mnie?! :)
Dzięki jeśli ktoś przeczytał taki długi post
Pozdrawiam
~zwyczajnymarzyciel











