poniedziałek, 23 grudnia 2013

Achhh święta

Już jutro wigilia, a ja uciekając od obowiązków dorwałem się w końcu do bloga. Trochę coś się zepsuło z moją weną, ale w nowym roku powinno już być lepiej.
Jak mnie tu dawno nie było.. Przepraszam... :c
(Zanim zaczniecie czytać włączcie sobie filmik, żeby się lepiej czytało ☺)



Święta poczułem już miesiąc temu. W sklepach pojawiały się świąteczne dekoracje i smakołyki, a w radiu usłyszeć można było świąteczne piosenki. Dużo osób rozmawiało o tym cudownym czasie. Lecz tak prawdziwie, święta zacząłem czuć od soboty.

W dzień musiałem rozwiesić żarówki w całym ogrodzie, ubrać choinkę w domu, a wieczorem poszedłem z przyjaciółmi na największe kolędowanie w Polsce. Scena była super, a ludzi wokół mnóstwo. Z tyłu nic nie widać, a jako że ja uwielbiam towarzystwo sławnych osób, musiałem się przepchnąć na sam przód. Wszyscy twardo stali i nikt nie chciał nas przepuścić, lecz lata praktyki nauczyły mnie wielu rzeczy i nim się obejrzeliśmy staliśmy przy barierkach pod samiutką sceną. Kilka razy nawet podchodził do mnie jakiś gostek z kamerą, ale jeśli nie zobaczę się w wigilię na TVP 1 to znaczy, że mnie wycieli. ☺
Tyle artystów na scenie wykonujących kolędy i świąteczne piosenki, cudowny nastrój, wszystkie dekoracje, ogromna, ozdobiona choina i tyle wspaniałych ludzi po prostu wzbudzało u wszystkich  atmosferę świąt.
Nie pomyślałbym, że mogę tak wspaniale poczuć te święta. Oddawałem się jednocześnie mojej pasji jak i nadchodzącemu Bożemu Narodzeniu. Cudowne przeżycie, nie do opisania. Niektórzy stali tam tylko z nudów, nawet nie za bardzo orientowali się, co dzieje się na scenie. Czekali tylko, aż  się skończy, ale w takim razie po co przychodzili? Nie dało się „tego” poczuć, nie oddając się temu choć troszkę.
Ja z przyjaciółmi bawiłem się wspaniale. Śpiewaliśmy razem kolędy i chcieliśmy, żeby te chwile trwały jak najdłużej. Jesteśmy całkowicie gotowi na przyjście Jezusa na świat.

Korzystając z okazji, życzę wszystkim,
nie tylko, żebyście bezpiecznie przeżyli ten okres, dostali wymarzone prezenty, nie smucili się i spełniali marzenia brnąc przez swoje pasje, lecz co najważniejsze w świętach -
byście spędzili je w ciepłym rodzinnym gronie, dzieląc się opłatkiem i zajadając przy choince pyszną wieczerzę.

~zwyczajny marzyciel


środa, 27 listopada 2013

Jak to było z Sylwią Grzeszczak ... ?

Jednym z najbardziej ekscytujących spotkań z utalentowanymi ludźmi było oczywiście napotkanie się na Sylwię Grzeszczak, z  wielu powodów.
Jednym z nich jest oczywiście moja chora schiza, która samoczynnie przez podświadomość  przyciąga mnie do sławnych osób.
Był sobie jesienny dzień, czasami nawet zaświeciło słońce. ☺ Wychodziłem z kina, i nagle poczułem silną chęć odwiedzenia centrum handlowego. Nie była ona spowodowana potrzebą kupowania lub oglądania ciuchów tylko czymś zupełnie innym. Namówiłem koleżankę i poszliśmy. Po drodze nie mam pojęcia dla czego pomyślałem właśnie o Sylwii Grzeszczak. Chwilę po wejściu odwiedziliśmy jedną z wielu galerii. Porozglądałem się i zaobserwowałem odwróconą tyłem szczupłą postać. Znów podświadomie pomyślałem: „SYLWIA GRZESZCZAK!”. W życiu bym nie uwierzył, że to może być ona. Lecz nagle odwróciła się i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu okazało się, że to właśnie Sylwia. :O
Chwilowo aż zaniemówiłem. Zastanawiałem się nawet co się ze mną dzieje, że dziwny zbieg okoliczności naprowadził mnie właśnie na nią. Trochę to było  straszne, ale jak tu się nie cieszyć ze spotkania tak fajnej osoby. :)
Musiałem skorzystać z okazji i zrobić sobie z nią zdjęcie. Niby nic prostszego, ale myliłem się. Moje nadzwyczajne niedowierzanie doprowadziło do tego, że spytałem się jej czy rzeczywiście jest tą Sylwią o której myślę. Dopiero, gdy zadałem to pytanie i zobaczyłem jej minę dotarło do mnie co zrobiłem ;/ ale słowo się rzekło. Nie było jak tego odkręcić przynajmniej było się z czego śmiać. Teraz jak o tym pomyślę jest mi bardzo głupio, no ale cóż… Myślę, że ta pięknie śpiewająca osoba się na mnie nie pogniewała.
W końcu zrobiłem sobie z nią to zdjęcie, lecz sprzyjający mi los nadal pozostaje zagadką.
Przypadek?
~ zwyczajny marzyciel

sobota, 16 listopada 2013

Drugi krok do pasji

Drugim krokiem w stronę mojej pasji było spotkanie z Reprezentacją Polski w piłce nożnej. Kilka tygodni po EURO 2012. Gdy tylko się dowiedziałem o ich treningu w moim pięknym Gdańsku, oczywiste dla mnie było jak skończy się weekend. Wszystkie plany nie miały w tej chwili znaczenia. Ja musiałem ich spotkać!
W kilka minut poszukałem kilku znajomych, którzy wraz ze mną wyruszą na "łowy" i już byłem w drodze.
W drodze do spełniania marzeń i samorealizacji. Po prostu oddałem się mojej pasji. Ciągnęła mnie ona przez kilka ulic, skrzyżowań i przystanków na których co chwilę zatrzymywał się autobus, aż w końcu doprowadziła pod hotel. Czekałem tam kilka godzin, ale warto było!

W końcu nadszedł czas, w którym piłkarze jechali na trening. Za nim wsiedli do autokaru rozdali wszystkim fanom autografy i zrobili sobie z nami zdjęcia.
Może się to wydawać dziwne i głupie, ale to jest właśnie moja pasja. Pasja, która dostarcza mi wszystko, czego nie dostaję na co dzień.  W chwili obecnej jestem już od niej uzależniony. Emocje, które dostaję podczas dokładania każdego spełnionego elementu tej właśnie pasji nie dostarczyłby mi żaden rollercoaster. 


wtorek, 12 listopada 2013

Czy warto marzyć...?

Zastanawiam się nad tym codziennie. Szczególnie przed spaniem, kiedy jest cicho, nie palą się żadne światła i nikt nie krząta się po domu. Warto się również zastanowić po co i czym tak właściwie są marzenia? oraz co robimy żeby się spełniły? 
Poznałem wiele osób, nie było pośród nich nikogo kto by nie marzył. Kilka z nich jest pośród szczęśliwców, którym udało się jakieś zrealizować. Niestety są też takie osoby, które czekają aż spełni się chociaż jedno z ich marzeń. Często bywa tak, że są oni wiecznie smutni, w życiu nie mają łatwo lub po prostu nie radzą sobie z problemami. Narzekają na wieczne otaczające ich nieszczęście, ale czy zrobili coś by było inaczej? 
Każdy ma swój sposób na chwilę relaksu lub powinien mieć. W tych czasach nie ma osoby bez problemów. Są one mniejsze lub większe, lecz niestety SĄ. Czasem bywają na tyle małe, że są prawie niedostrzegane. 
Ja bardzo lubię wyrwać się i pójść w jakieś fajne miejsce. W zależności od czasu jest to np. centrum miasta lub zaciszne miejsce z fajnym widokiem. Niestety rzadko kiedy mam na to czas.  Ciągle tylko szkoła i szkoła. Nawet ciężko mi jest oderwać się od tego, żeby spotkać się ze znajomymi. Każdy ma taką piosenkę, przez którą w trakcie słuchania 'ciary' latają nam po całym ciele. Dla tego wieczorem, chwilkę przed spanie lubię sobie włączyć takie piosenki na słuchawkach. Słuchanie ulubionych piosenek, 'ciary' na całym ciele, wygodne łóżko i cieplutka kołdra ♥ to dopiero odpręża. 
Jest to jeden z wielu sposobów na chwilkę przyjemności, której potrzebują wszyscy! Ale... Właśnie - ...ale. 
To nie wszystko. Czym w porównaniu do tego, jest satysfakcja ze spełnionego marzenia?! 
Spośród wielu naszych wygórowanych marzeń, fajnie jest mieć kilka prostszych w realizacji. 
Ja znalazłem sobie swoją pasję. Każdy jej nowy puzzel jest dla mnie spełnieniem kolejnego marzenia. Mianowicie jak można przeczytać w O Mnie pasją tą jest spotykanie różnych postaci show-biznesu. 
Sprawia mi to ogromną przyjemność i jednocześnie uczy wielu przydatnych rzeczy. Odciąga od szarej rzeczywistości i pozwala czuć się kimś ważnym. Tak więc czy warto wziąć się za spełnianie własnych marzeń...?  
~ zwyczajny marzyciel

czwartek, 7 listopada 2013

No to zaczynamy!

Nie miałem wcześniej okazji dzielić się sobą na blogu, dla tego postanowiłem stworzyć swoje miejsce w sieci. Mam nadzieję, że zawsze będę miał ochotę na pisanie. 
Chciałbym na początku powiedzieć jak się zaczęła miłość do mojej pasji. W życiu nie mam jakoś strasznie, ale też nie jest super. Jak chyba każdy, lubię przeżywać chwile radosne i pełne emocji. Rzadko jednak zdążają się momenty w których euforia przychodzi bez 'pewnej pomocy'. Dla tego, żeby stłumić smutek/nerwy/złość znalazłem sobie coś... Coś co sprawia, że zapominam o wszystkim innym. Czuje się ważny, doceniony i zauważony. Po prostu jestem w centrum. Miejscu, gdzie o danym czasie dzieje się coś na co wyczekuję. 
 Wszystko zaczęło się, gdy spodobała mi się piosenka Blue Café - Buena. Wokalistka - Dominika wygląda w nim super. Tekst piosenki, którego nie rozumiałem, teledysk i reszta nie wskazuje na polski zespół. (Nie wiedziałem jeszcze wtedy czyja to piosenka) Sprawdziłem kto wykonuje ten utwór i wszystko było jasne. W tamtej chwili nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby kiedyś ich spotkać. Do czasu aż dowiedziałem się, że ich koncert będzie w moim mieście. Świat znanych ludzi wydawał mi się strasznie odległy, nie możliwy przybliżenia go szaremu człowiekowi. Był to dla mnie świat zupełnie obcy, ale bardzo pożądany. 
Pod koniec koncertu Blue Café pomyślałem sobie, że zejście ze sceny jest tuż przy barierkach do których można podejść. Bez zbędnych przemyśleń, udałem się tam w szybkim tempie. Byłem za scena jednym z pierwszych osób wyczekujących na Dominikę. W końcu dobiegł moment, w którym zespół zaczął udawać się do wyjścia. W kilka sekund stał za mną tłum fanów, który chciał się dopchać do barierki, żeby jak najszybciej poprosić o zdjęcie i autograf wokalistki. Wszyscy z radością i pewnego rodzaju adrenaliną przeżywaliśmy krótkie spotkanie z Dominiką. 
Wtedy właśnie po raz pierwszy poczułem to "coś" o czym wspominałem na początku. Tak właśnie odkryłem swoją pasję. Przebywanie w otoczeniu popularnych osób nie tylko sprawia wiele emocji, daje również chwilowe poczucie ważności... Od tamtej pory nie wyobrażam sobie, żeby chociaż raz na jakiś czas nie spotkać kogoś znanego i nie spędzić z nim co najmniej minutki. 

 ~ zwyczajny marzyciel

wtorek, 5 listopada 2013

O Mnie


Uczęszczam do szkoły średniej. Interesuję się mediami w rozmaitej formie, tj. dziennikarstwem, telewizją itd.. Lubię zarówno pisać - najczęściej artykuły, jak i grać w różnych przedstawieniach. Kto wie może kiedyś zostanę aktorem? Jak na razie ruszyłem w stronę bloga. Będziecie mogli znaleźć tutaj opowieści o mojej pasji jaką jest m.in. spotykanie znanych postaci show biznesu. 


 Mam cichą nadzieję w sercu, że kogoś to zaciekawi. Inspiruje mnie mnóstwo rzeczy, którymi postaram się podzielić w jak najciekawszy sposób. Nie potrzebuję wielu czytelników, którzy potem będą mnie hejtować. Wolę mieć kilku, którzy z zainteresowaniem będą czytać moje posty i coś z nich wyciągać. 

 Pozdrawiam, ~ zwyczajny marzyciel